Szkolenie psa cz.II

Każdy miłośnik psów, który posiada już swego czworonoga i który odbył z nim całą podstawową tresurę po pewnym czasie zaczyna zastanawiać się nad kontynuacją nauki, po prostu czuje niedosyt i chce nadal uczyć swego pupila coraz to nowszych i bardziej skomplikowanych "zachowań". Wiadomo jak jest to korzystne dla nas i samego psa. Jak brzmi powiedzenie: "Nauki nigdy za wiele", więc nie powinniśmy się ograniczać tylko do podstaw. Ras psów mamy gigantyczną ilość, każda z nich stworzona jest do różnych celów dlatego też nie należy uczyć wszystkich tego samego. Powinniśmy również pamiętać o wrodzonych instynktach niektórych psów, np. Husk - instynkt łowiecki. Nie jedna osoba zna zachowanie tego "pana", jego wielka chęć wędrówki i polowania nie pozwala na "usiedzenie w jednym miejscu". Dlatego kiedy zobaczy dobrą okazję do ucieczki to przeważnie z niej skorzysta. Podobnie ma się sytuacja podczas spotkań z dziką zwierzyną, raczej nie odmówi sobie pogoni. Więc po co uczyć go jeszcze tropienia? Również złym pomysłem jest nauka spokojniutkiego Mopsa na psa stróżującego. Można go tym zestresować i nauczyć lęku do obcych. Każdy przed zakupem szczeniaka powinien ustalić do czego ma być on przeznaczony. Nie wolno patrzeć tylko na wygląd i później kupować rottweilera pięcioletniemu dziecku czy Huska do pilnowania domu. Spotkałem się raz z sytuacją gdzie rodzina w ogóle nie zorientowana w temacie chciała kupić 2 Alaskany do pilnowania ich ogrodu; bo wyglądają jak wilki więc na pewno muszą być ostre. Mało jest już hodowców, którzy przejmują się losem psów jak i nowych opiekunów. Widząc dość sporą gotówkę nie potrafią odmówić sobie okazji i oddają szczeniaka w każde ręce nie patrząc na ich przyszłość. A to głównie hodowca powinien zabiegać o dobro psów jak i nabywców.

Przechodząc do szkolenia, przedstawiam następną część nauki dla tych, którzy są w fazie tresury. Wiele psów jak i ludzi podczas takich zajęć czerpie ogromne korzyści, jest to bardzo satysfakcjonujące (dla obu stron) jak i również jest to najlepszy sposób na nawiązanie wspaniałych wzajemnych kontaktów. Nic tak bardzo nie przywiązuje psa do przewodnika jak wspólna i częsta nauka.


SZKOLENIE

Chodzenie przy nodze bez smyczy:
Jeżeli psinka opanował już chodzenie na smyczy to można przystąpić do nauki luźnego marszu przy nodze. Oczywiście wcześniej należy nauczyć go również zwrotów (jeszcze podczas nauki na smyczy) aby nie wchodzić sobie w drogę.
Naukę swobodnego marszu rozpoczynamy przy zapiętej smyczy podążając prosto przed siebie. W trakcie drogi głaszczemy psa w okolicach obroży i po pewnym czasie odpinamy smycz bardzo łagodnie aby pies się nie zorientował. Jeżeli dobrze to wykonamy psina wciąż będzie podążał drogą nie zdając sobie z niczego sprawy. Po krótkim odcinku drogi zapinamy smycz z powrotem, również w sposób nieodczuwalny dla psa. Wszystko polega na tym aby przyzwyczaił się on do tego, że nie tylko w momencie napiętej smyczy (czy w ogóle jej odczuwania) należy iść przy nodze. Wraz z czasem powinniśmy wydłużać drogę luźnego marszu, kiedy pies zacznie wyprzedzać lub odchodzić na boki, spokojnie lecz zdecydowanie wypowiadamy "równaj". Nie można też przyzwyczajać psa do tego, że w momencie odpięcia smyczy wolno mu będzie odejść bez zastanowienia, dopiero po odpowiedniej komendzie może zostać zwolniony.

Aport:
Podczas spacerów, kiedy szczeniak biega luzem (np w lesie) nie powinniśmy mu zabraniać noszenia różnych kijów. Można powiedzieć, że są to pierwsze kroki w aportowaniu. Niech psina oswaja się z noszeniem różnego rodzaju "akcesoriów leśnych";) Nie martwmy się o to, że nauczymy go tym wynoszenia i obgryzania wszystkiego co ma pod nosem bo to wraz z wiekiem będzie mu przechodzić. Po co później uczyć go chwytania i przenoszenia "gałęzi" jeżeli teraz sam może o to zadbać. Jedynie powinniśmy zwracać uwagę na to czy kije nie są zbyt potargane lub cieniutkie (łatwo łamiące).
Do nauki przystępujemy wówczas gdy pies nauczony jest przychodzenia. Wykorzystując linkę również pozbędziemy się większych kłopotów. Chwytamy koziołka/piłeczkę i rzucamy na krótką odległość przed siebie wymawiając "aport!". Piesek z chęcią puści się za "zdobyczą", kiedy ją złapie wymawiamy "przynieś" klepiąc się przy tym w lewą nogę (ten gest zapamiętał podczas nauki przychodzenia). Można również przez pierwsze próby dodawać do komendy "przynieś" inną np. "chodź tu"; wypowiadając zwrot "przynieś, chodź tu" pies zacznie kojarzyć te dwie komendy z podobną reakcją. Jednak tak jak mówię, tylko przez pierwsze chwile to stosujemy aby tylko na początku wyrobić u psa skojarzenie, później stosujemy tylko "przynieś". Czasem zdarza się, że pies od razu podejdzie z aportem, jednak często wędruje w całkiem odwrotną stronę, dlatego też wymawiamy raz jeszcze "przynieś" i przyciągamy psinę do siebie. Gdy już znajdzie się przy naszych nogach dostaje pochwałę np. "Tak, przynieś". Następnie należy nauczyć go dobrowolnego oddawania zdobyczy. Często szczeniak widząc wyciągane przez nas ręce w odebraniu aportu zaczyna odskakiwać merdając przy tym ogonem chcąc zachęcić do gonitwy. Często również zdarza się, że pies podejdzie do naszych nóg jednak zaraz położy się i zacznie obgryzać aporcik. W takich sytuacjach należy spokojnie przyciągnąć psa do siebie i chwytając aport zdecydowanie powiedzieć "daj!". Jeżeli z jakichkolwiek względów puści (nawet przez przypadek) należy go pochwalić i dać coś smacznego. Jeżeli jednak nadal będzie uparcie trzymał wówczas stosujemy jedną z dwóch metod: lekki pstryk w nos lub podłożenie do pyska jakiegoś smakołyku w celu "wymiany". W każdym przypadku stosujemy pochwałę w powtórzeniem komendy "daj". Pamiętajmy też o tym, iż kiedy psina będzie już wiedział co oznacza słowo "daj" należy stosować go jak najmniej. Nie należy chwytać koziołka i na okrągło powtarzać psu "daj" "daj"... aż do jego odzyskania. Należy wypowiedzieć słowo raz lub dwa razy i uzupełnić ciszą i poważną miną. Jeśli pies nie zechce z nami współpracować wówczas zabieramy koziołka i kończymy całą zabawę. Ponownie rozpocząć ją możemy po upływie kilku godzin a najlepiej na drugi dzień. Pies w końcu nauczy się, że złym pomysłem będzie nieposłuszeństwo bo to wiąże się z końcem zabawy.

Jak już gdzieś pisałem, zawsze jest kilka metod na naukę każdej komendy, dlatego też w tym przypadku zrobię wyjątek i opiszę jeszcze jedną metodę.

W pierwszej kolejności uczymy psa oddawania aportu, tak więc wkładamy mu go do pyska i czekamy kilka minut. Jeśli go upuści zmuszamy do ponownego chwycenia i trzymania (nie wolno go przy tym karać). Po upływie 4-5 minut wydajemy komendę "daj" i odbieramy koziołka. Jeżeli psina nie zechce go oddać wówczas stosujemy metody wyżej opisane bądź sami otwieramy mu pysk i wypowiadając "daj" odbieramy przedmiot. Jeżeli jednak odda dobrowolnie chwalimy dając smakołyk. Podczas tej nauki pies musi wciąż siedzieć. Utrwalamy ją przez dłuższy czas aby została doprowadzona do perfekcji. Gdy już pies zacznie trzymać i oddawać koziołka bez zarzutu, należy przejść do drugiej fazy ćwiczenia - rzucanie koziołkiem. Poprzez wyuczenie psa nawyku, że po komendzie "daj" przedmiot musi znaleźć się w naszych rękach nie powinno być żadnych trudności z przynoszeniem koziołka z dużej odległości. Pies znajdujący się kilka metrów od nas będzie wiedział co zrobić po usłyszeniu komendy "daj". Jeżeli nasz uczeń jest aż tak uparty, że nie zechce przynieść, zapinamy linkę i pokazujemy jak ma się zachować (metoda pierwsza, z tą różnicą, że zamiast "przynieś" wymawiamy "daj"). Jednak tu już został nauczony oddawania a korzystanie z linki staje się również krótkotrwałe.

Szukanie:
Wiele psów kocha tego typu zabawy. Sprawia im to wielką frajdę jak i również szybko męczy. Przedstawię jedną z kilku metod nauki tego "zadania".
Zacząć możemy od chowania różnych smakołyków, które posiadają dość mocny zapach, np. kawałek kiełbasy. Każemy psu usiąść i chowamy przekąskę tak aby to widział i nie miał trudności z jej odnalezieniem. Trzymając w ręce drugi kawałek tego samego pokarmu podchodzimy do psa, łapiemy lekko za obwód pyska i przystawiamy pod nos wypowiadając "wąchaj". Ma to na celu dokładne zapoznanie się z zapachem, którego należy poszukiwać. Musi to być dokładne ponieważ często pies podniecony od razu rwie się do poszukiwań i w ich trakcie zapomina całkiem co w ogóle ma szukać. Następnie wskazując palcem na schowany przedmiot wypowiadamy "szukaj". Psina oczywiście nie zrozumie o co chodzi jednak nie odmówi sobie skosztowania "skarbu". Kiedy już go znajdzie chwalimy powtarzając komendę (np. Tak, szukaj Rexio). Po przeprowadzeniu kilku prób w różnych miejscach, rozpoczynamy drugi stopień. W pierwszym chodziło o zapoznanie psa z komendą. Teraz każemy mu usiąść i poczekać a my w tym momencie chowamy przekąskę w całkiem nowym miejscu i tak aby pies tego nie widział. Można zrobić kilka śladów bądź ścieżkę smakołykiem na drodze (pocierając) aby mu troszkę pomóc. Podchodzimy z psem na początek ścieżki lub do pierwszego śladu i trzymając go pokazujemy palcem w jej kierunku wymawiając przy tym "wąchaj" (lub "wąchaj ślad" bo można nauczyć go też dwóch troszkę odmiennych komend do wąchania śladu i przedmiotu) i pilnujemy aby dobrze obwąchał. Następnie wypowiadamy "szukaj" i psina zrozumie już co ma robić. W trakcie podążania za śladem co jakiś czas wypowiadamy komendę "szukaj" wraz z pochwalnymi słowami np. tak/dobrze, szukaj Rexio. Kiedy znajdzie, spotyka się z wielką pochwałą. Wraz z czasem zaznaczamy coraz mniej pomocniczych śladów i stosujemy pokarmy o słabszej woni oraz przedmioty.
Do początkowych ćwiczeń można też używać różnych szmatek spryskanych perfumami, jedną chowamy a drugą podstawiamy do obwąchania. Jeżeli pies zacznie dobrze radzić sobie z przedmiotami (bo nie wolno poprzestawać tylko na pokarmach) wówczas możemy przystąpić do nauki szukania ludzi. Należy wówczas rozpocząć od mocnego wytarcia butów o trawę i podążania przed siebie na niewielkie odległości wykonując przy tym słabe zakręty. Następnie pies powinien dobrze obwąchać pierwszy ślad i po komendzie "szukaj" rozpocząć "akcję". Wraz z czasem należy robić większe skręty i wydłużać drogę. Można również nauczyć psa rozróżniania imion domowników i przy komendzie "szukaj" dodawać odpowiednie. Wówczas pies ma większą frajdę jak i również kilku domowników może skorzystać z zabawy podczas wspólnych spacerów (polecam tego typu zabawę).

Niepodejmowanie pokarmu od obcych:
Nauka ta stosowana jest głównie w przypadku psów stróżujących, które pilnują różnego rodzaju posesji oraz psów wykorzystywanych przez policję czy wojsko. Nie oznacza to, że tylko te psy powinno się tego uczyć. Oczywiście podczas tej nauki uczymy psa również nieufności do obcych, więc ci, którzy mają zbyt agresywnie nastawione psy względem człowieka (trzymane w domu) powinny się też nad tym zastanowić lub uciec się do innych troszkę łagodniejszych metod tej nauki.
Na początku powinniśmy nauczyć psa podejmowania pokarmu na odpowiednią komendę i tylko z lewej ręki. Ma to wyglądać tak abyśmy mogli jeździć szynką psu po wargach a on nawet na nią nie spojrzał.

Chwytamy w lewą rękę jakąś przekąskę i podając pod nos wymawiamy odpowiednią komendę, która zawsze będzie odpowiedzialna za pozwolenie psu na chwycenie pokarmu, może to być np. "pyf". Oczywiście pozwalamy zabrać psu przekąskę. Po paru próbach podajemy psu ten sam pokarm jednak już bez komendy. Psina bez zastanowienia sięgnie po niego więc spotyka się z odchyleniem pokarmu i uderzeniem palcami po pysku. Powtarzamy raz jeszcze ostatnie ćwiczenie (bez komendy) i reagujemy w ten sam sposób jeśli nasz uczeń zechce sięgnąć zębami. Następnie ponawiamy ćwiczenie wydając już komendę i oddając psu pokarm. Wszystkie te ćwiczenia (z komendą i bez) powtarzamy na przemian aby pies w końcu zrozumiał o co chodzi. Wszystko również wykonujemy lewą ręką. Kiedy już pies zrozumie o co chodzi (po dłuuższym czasie) w naukę włączamy prawą rękę. Ale pamiętajmy, pies musi już bardzo dobrze wiedzieć kiedy może zabrać pokarm a kiedy nie. Wówczas podajemy go prawą ręką nie wymawiając komendy. Pies zapewne nie tknie niczego więc odchylamy rękę i ponownie podajemy tym razem wydając komendę. Kiedy psina spróbuje chwycić spotyka się z tym samym klepnięciem w pysk co wcześniej (z prawej ręki nie wolno zabierać). Następnie podajemy pokarm lewą ręką stosując komendę i pozwalając psu na jego odebranie. Tak jak we wcześniejszym przypadku, stosujemy komendy na przemian - tym razem: lewa ręka, prawa ręka (oczywiście nie można wciąż utrzymywać tego samego tempa, najpierw dwa razy lewą ręką, później raz prawą, następnie 3 razy lewą i 2 razy prawą - kolejność musi być różnorodna a nie lewa, prawa, lewa, prawa...itd.). Kiedy już pies dokładnie nauczy się wszystkiego co do tej pory było, wtedy włączamy do nauki obce osoby. W tym przypadku osoby te nie ważne co by mówiły psu nie wolno chwycić pokarmu. Za każdym razem musi spotkać się z klepnięciem po pysku (przez obcą osobę). Inna metodą jest również to aby obce osoby dodane miały do pokarmu sporą ilość pieprzu bądź ostrej papryki. Kiedy pies chwyci taki pokarm powinien się "skrzywić" a kiedy przybiegnie do nas powinniśmy dać mu nasz dobry smakołyk. Należy pamiętać aby "osobami obcymi" nie byli domownicy czy znajomi, z wiadomych powodów. Również pies oprócz domowników (a najlepiej przewodnika) nie może dostawać żadnych przekąsek. Wówczas nauka przynosi największe efekty i korzyści. Również ilość różnych obcych osób powinna być jak największa.

Naukę tą można rozpocząć dość wcześnie, nawet ze względu, iż obca osoba nie odważy się uderzyć starszego psa;) Jednak młody szczeniak (w zależności też jakiej rasy) dość szybko łapie podstawy tej nauki. Oczywiście strasznie niekorzystnie na tę naukę wpływa wszelkie podkarmianie psa przez domowników. Jeżeli coś takiego istnieje w domu (dawanie pokarmu za "piękny uśmiech") to efekty nauki będą bardzo słabe i nigdy nie będzie można mieć pewności, że pies nie podejmie pokarmu od obcego człowieka. Naukę tę również należy dość często powtarzać i utrwalać psu przez całe życie.

Na koniec wyjaśnię wszystko raz jeszcze w skrócie. Pies może podjąć pokarm tylko z lewej ręki po usłyszeniu (zezwalającej) komendy, w innym przypadku nie może tknąć niczego co znajduje się w naszych rękach. Za to od obcej osoby w żadnym przypadku nie może chwycić pokarmu. Dlatego należy stosować wszystkie metody podawania pokarmu na przemian np. lewą ręką bez komendy, prawą z komendą, przez obcą osobę, itd. ale tylko w tym jednym przypadku wolno mu odebrać pokarm, w każdym innym spotyka go "kara".

txt: Paweł B.